Rano było słonecznie.Tak jak to sobie zaplanowałam do szkoły przyszłam na ostatnią chwile.Dziś po lekcjach umówiłam się z Sophi i jej siostrą Angel na zakupy do Port Angeles , ponieważ muszą kupić sobie sukienki wieczorowe na bal.Ja nie idę.Nie mam z kim. Sophi idzie z Mike'm a Angela z Erickiem.
Lekcje zleciały mi dość szybko, może dlatego , że nie spotkałam Kathrin i spółki? Nie wiem , cieszę się że nie zostałam jak NA RAZIE upokorzona przed wszystkimi.
Po szkole wpadłam na chwilę do domu zostawić książki i przy okazji zostawiłam mamię karteczkę z informacją gdzie będę.Zresztą co ją to obchodzi.Ona ma swój świat..Wyszczotkowawszy szybko włosy , przełożyłam wyświechtany portfel z plecaka do rzadko używanej torebki , a Sophi podjechała pod mój dom.Sophi miała już prawo jazdy.Sophi prowadziła auto szybciej niż mama więc do Port Angeles dotarłyśmy przed czwartą.
Sobotni bal miał być czymś pośrednim pomiędzy prawdziwym balem a dyskoteką.
-Taylor rozpowiada na prawo i lewo że idzie z tobą na bal.-powiedziała Sophi
-Rozpowiada ? - Myślałam że się przewróce
-A nie mówiłam że facet kręci ? - Powiedziała pewna siebie Angel'a.
-To dlatego Lauren ciebie nie lubi - Zachichotała Sopi
-Czy sądzisz , że jeśli przejadę Taylora furgonetką , to przestanie pierdolić głupoty ?
-Haha możliwe.
Dziewczyny wybierały sukienki a ja się nudziłam prawiąc im tylko komplementy.
-Wiecie co , ja skoczę do księgarni i spotkajmy się za godzinę pod restauracją , zgoda ? - powiedziałam.
-Okej - powiedziały równo dziewczyny
Wiele ludzi wracały właśnie z pracy i ruch był spory.Wędrowałam nieznanymi ulicami , mając nadzieję , że zmierzam w kierunku centrum.Na nadziei się kończy - pogrążona w coraz większym smutku , nie zwracałam należytej uwagi czy dobrze idę.Starałam się nie myśleć o całej tej sytuacji która się wczoraj wydarzyła.Miałam jeszcze dużo czasu do spotkania z koleżankami.Stopniowa zaczęłam sobie uświadamiać że zamiast do centrum trafiłam na obrzeża miasta.Tymczasem zza rogu właśnie wyszła grupka czterech mężczyzn.Sadząc po stroju , ani nie wracali z biura do domu ani nie byli turystami.Po chwili zdałam sobie sprawę , że są niewiele starsi ode mnie.Żartowali głośno , rżąc i popychając się przyjaźnie.Zaczęłam iść skrajem chodnika, żeby ustapić im miejsca.Maszerowałam raźno , patrząc prosto przed siebie.
-Hej tam! - krzykoł jeden z chłopaków , kiedy mnie mijali.
-Hej - mruknęłam , odruchowo.Odwróciłam wzrok i ruszyłam odruchowo.
-Czekaj no! - Krzyknął któryś , ale z pochyloną głową znikłam już za rogiem , żegnana rechotem.
Robiło się coraz ciemniej , a z zachodu nadchodziły niewielki chmury.Ponieważ zostawiłam kurtkę w aucie , wieczorny chłód zaczął dawać się we znaki.W pewnej chwili , gdy resztki słońca skryły się za chmurami i odwróciłam głowę , żeby rzucić im karcące spojrzenie , zauważyłam z przerażeniem , że kilka metrów za mną idzie dwóch młodych mężczyzn.Obaj należali do mijanej niedawno przez ze mnie czwórki chłopaków.Wyprostowałam się szybko i przyśpieszyłam krok.Po obu stronach ulic ciągneły się pozbawione okien i drzwi ściany.W oddali , dwa skrzyżowania dalej , widać było latarnie.Ale nie miało to już znaczenia.Nie mało znaczenia ponieważ w połowie drogi , oparci o mur , czekali na mnie dwaj poznani mężczyźni.
Uświadomiłam sobie że nie byłam śledzona.Zostałam otoczona.
-Kogo my tu mamy!-powiedział jedne z nich
-Trzymaj się ode mnie z daleka!
-Nie bądź taka ostra maleńka!
Nagle zza rogu wyjechało auto.
Wysiadł z niego brązowooki chłopaka
-Wsiadaj! - krzykął do mnie
Ruszyliśmy z piskiem opon w stronę tych mężczyzn , a oni odskoczyli na chodnik.
-Zapnij pas!
Spojrzałam na mojego towarzysza uszczęśliwiona.
-Zapnij ten cholerny pas nie słyszysz! - powtórzył się chłopak z groźniejszym tonem
Zapiełam pas aby go bardziej nie denerwować.
Zatrzymaliśmy się na parkingu.
-Wszystko w porządku ?
-Tak.Dziękuję - odpowiedziałam
-Skąd wiedziałeś gdzie ... - nie skończyłąm kiedy Justin otworzył drzwiczki po mojej stronie - Co robisz ?
- spytałam zdziwiona
-Zabieram cię na kolacje.Musimy porozmawiać.
Przed wejściem do restauracji zauważyłam jak Sophi i Angel wychodzą z restauracji.
-Gdzie Ty do cholery byłaś ? - spytałam wkurzona Sophi
-To moja wina , zagadałem ją - powiedział Justin kiedy już chciałam powiedzieć jej o wszystkim.
-Sorry ale ja dziś zjem kolację z Justin'em.-powiedziałam uśmiechając się pokryjomu do Sophi
-Nie ma sprawdy my już dałyśmy , byłyśmy głodne czekaniem na ciebie.
Weszłam z Juju do restauracji i zajeliśmy miejsce przy stoliku.Zamówiliśmy jedzienie.
-Skąd wiedziałeś gdzie jestem?-powiedziałam
-Śledzę Cię od samego po południa , musiałem z tobą porozmawiać o wczorajszej sytuacji.
-Ohhh...
-Słuchaj. To co wczoraj powiedziałem nie było na prawdę.Przepraszam też za wszystko co robimy Ci w szkole.
-Justin .... jestem Twoją fanką.. - powiedziałam.A jego mina momentalnie się zmianiła.
-Jak to ?
-Jestem Belieberką , mimo tego co ze mną robicie w szkole nie przestałam Cię Kochać.Ranicie mnie codziennie a ja czuję się okropnie patrząc jak się ze mnie naśmiewasz.
-Przepraszam.Nie miałem pojęcia.Nigdy w życiu nie skrzywdziłbym dziewczyny , a tym bardziej swojej fanki.Przepraszam
Nie odpowiedziałam nie byłam w stanie.Poprosiłam go tylko aby odwiózł mnie do domu.
sobota, 27 października 2012
piątek, 26 października 2012
R.1
Cześć.
Mam na imię Dei dla przyjaciół Di.Zresztą jakich przyjaciół ? Mieszkał w Los Angeles.
Mam 16 lat i chodzę do Liceum muzycznego , kocham śpiew.
Jestem fanką Justin's Bieber's który chodzi do mojej szkoły lecz za mną nie przepada.Mieszkam dwa domu dalej od niego.I co z tego jeśli i tak ze mną nie rozmawia..
Justin jest zauroczony Seleną która kiedyś była moją najlepszą przyjaciółką , zmieniło się to od kiedy poznała Justin'a..
Justin nie ma pojęcia , że jestem jego fanką , a może to dobrze ?
W szkole nie jestem lubiana od pewnego wypadku.. A mianowicie..
Szła sobie spokojnie po szkoły , weszłam do klasy usiadłam w ławce i jakoś w połowie lekcji wszedł do klasy Justin wtedy jeszcze nie wiedziałam , że on wgl chodzi do tej szkoły. Oczywiście myślałam że oszaleje, powstrzymałam się od tego.Na przerwie szłam zamyślona tą całą sytuacja co stołówki , weszła , wzięłam sok i szłam w stronę stolika kiedy nie zauważyłam kogoś nogi i cały sok wylałam na największą "sławną" , wredną dziewczynę w szkole....Wszyscy się pewnie domyślają jak to się skończyło.
Kathrina - Najwredniejsza larwa w szkole , 17 lat , Los Angeles, zauroczona po uszy w Justinie Bieberze , nienawidzi Dei.
Selena Gomez - Była najlepsza przyjaciółka Dei , dziewczyna Justina Biebera , przyjaciółka Kathrin.
Justin Bieber - Sławny nastolatek , który podbija świat , chłopak Seleny , nie przepada za Dei.
Morgen - Mama Dei , zainteresowana tylko swoją karierą fotograficzną.
Thomas-Tata Dei , rozstał się z jej mamą , ma nową żonę Denis.
Sophi- Nowa kumpela Dei.
R.1
Szłam do szkoły z Sophi , ona mnie rozumiała , była nowa w szkole , pomagałam jej a ona mi.Bałam się tego dnia , bałam się co teraz wymyśli Kathrin..Ją było stać na wszystko.
-Di nie bój się wszystko będzie dobrze - powiedziała Sophi widząc moją minię patrzącą na wejście szkoły.
-Obyś miała rację.-powiedziałam niepewnie
Weszłyśmy do szkoły i kierowałyśmy się w stronę szatni aby oddać kurtki.Ona tak była..
-Cześć pokrako - Powiedziała Kat , która stało z Seleną i Justinem pod szatnią -Jak się miewasz ?
-Lepiej niź ci się wydaje.
Ominęłam są przez przypadek szturchając Justina barkiem.
- Oj przepraszam!-powiedziałam od razu
-Pokraka - usłyszałam te słowo wydybywające się z jego ust.
Cała zadrżałam.Sophi pocieszyła mnie wiedząc że to wszystko się źle skończy.
-Nie wytrzymam tu całego dnia - burknełam pod nosem.
-Mówiłaś coś?-powiedziała Sopi
-Nie - powiedziałam udając uśmiech.
Lekcja Hiszpańskiego zleciała dość szybko. Na przerwie udałyśmy się na lunch.Bałam się tego miejsca
Weszłyśmy do stołówki , wzięłyśmy jedzenie i szłyśmy do stolika.
Na stołówkę weszła Kathrin i spółka , Juju trzymał się z Sel na rękę i namiętnie przytulali.Taaakkk jest słodki..
-Oooo kogo my tu mamy- powiedziała Kat do mnie.
-Czy możesz dać sobie już spokój? To jest naprawdę żałosne , to co wydarzyła się tydzień temu było nie chcący a ty nie dajesz Di żyć! -Powiedziała wkurzona Sophi
-Hahaha , dziewczyno jakaś ty żałosna! Nie dam jej już nigdyy dość!
Te słowa mnie przeraziły.Kat przymała kubełek lodów i cały ten kubełek z lodami rzuciała na mnie!
-Upsss to było nie chcący!-Powiedziała złośliwie
Wszyscy na stołówce zaczęli się śmiać a ja zapłakana i ubrudzona wybiegłam ze stołowi.
Sopi wybiegła za mną.
-Di nie przejmuj się tą szmatą ona jest nic nie warta! Chce Ci pokazać że jest lepsza , a Ty nie możesz jej tego udowodnić! Pokaż co potrafisz!
-Nie mam już siły! Rozumiesz! Codziennie jestem przez nią dręczona , a najgorsze jest to że na oczach Justina! Wiesz przecież że coś do niego czuje..
Nie widząc że Sel była w łazience i wszystko słyszała.
-Hahahha - usłyszełyśmy śmiech Sel - NASZA SZKOLNA POKRAKA ZAKOCHAŁA SIĘ W JUSTINIE BIEBERZE! - Selena wypowiedziała te słowa na cały korytarz.Wszyscy zaczęli się śmiać nawet Justin!
-Hahahaha co ona sobie wyobraża!-Powiedziała Justin
Zapłakana , wkurzona wybiegłam ze szkoły.Nie miałam ochoty siedzieć dalej na lekcjach i słuchać jaka to jest głupia , nienormalna , pokraka .. mam tego serdecznie dość!
Kiedy wróciłam do domu weszłam do łazienki i wyciągnęłam pudełko z żyletkami , nie wiedziałam co robię.Bałam się.Nie mogłam inaczej tego znieść , musiała to zrobić ale nie chciałam, naprawdę.Zrobiłam sobie 4 reski na ręce , zawinęłam bandażem i położyłam się na łóżku myśląc że się już nie obudzę.
Nawet nie zdążyłam zamknąć oczu kiedy usłyszałam pisk mojego psa.Ach no tak chce wyjść na dwór , pewnie mama byłą tak zainteresowana pracą że zapomniała wyjść na dwór z Buenem.Wzięłam słuchawki i smycz.Włożyłam słuchawki w uszy i włączyła Be Alright.Bueno był szczęśliwy latał po łące i się wygłupiał , spacerowała z nim chyba z 30 minut.Wróciłam do domu , położyłam się do łóżka.Już chciałam zasnąć kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.Zeszłam na dół żeby otworzyć.To była Sophi.O nie będę się musiała jej tłumaczyć , naciągnęłam rękaw na zabandażowaną rękę i otworzyłam drzwi.
-Dlaczego uciekałaś?
-A co miałam tak stać i patrzeć jak się wszyscy ze mnie śmieją ? Sophi ja nie daje sobie już rady.Nie mam chwili spokoju.
-Di musisz tej suce pokazać że jesteś silniejsza od niej.Ja wiem jaka ona jest.
-A skąd to wiesz?
-Przyjaźniłam się z nią kiedyś.
-Jak to ?
-No tak.
-A dlaczego się już nie przyjaźnicie ?
-Zrobiła się sama wiesz jaka... Odbiła mi mojego byłego chłopak a potem tak po prostu mnie olała , wyprowadziłam się i straciłam z nią kompletnie kontakt, i dopiero teraz się z nią spotkałam w szkole po tych 3 latach kiedy straciłam z nią kontakt.Ona wymięknie kiedy pokażesz jej że jesteś silniejsza.Naprawdę uwierz mi! A ja teraz musze lecieć do domu , mama się denerwuje, trzymaj się , do jutra w szkole wpadnę po Ciebie - powiedziała odchodząc od mojego domu.
Poszłam do pokoju , zrobiłam lekcje i położyłam się spać.
Mam na imię Dei dla przyjaciół Di.Zresztą jakich przyjaciół ? Mieszkał w Los Angeles.
Mam 16 lat i chodzę do Liceum muzycznego , kocham śpiew.
Jestem fanką Justin's Bieber's który chodzi do mojej szkoły lecz za mną nie przepada.Mieszkam dwa domu dalej od niego.I co z tego jeśli i tak ze mną nie rozmawia..
Justin jest zauroczony Seleną która kiedyś była moją najlepszą przyjaciółką , zmieniło się to od kiedy poznała Justin'a..
Justin nie ma pojęcia , że jestem jego fanką , a może to dobrze ?
W szkole nie jestem lubiana od pewnego wypadku.. A mianowicie..
Szła sobie spokojnie po szkoły , weszłam do klasy usiadłam w ławce i jakoś w połowie lekcji wszedł do klasy Justin wtedy jeszcze nie wiedziałam , że on wgl chodzi do tej szkoły. Oczywiście myślałam że oszaleje, powstrzymałam się od tego.Na przerwie szłam zamyślona tą całą sytuacja co stołówki , weszła , wzięłam sok i szłam w stronę stolika kiedy nie zauważyłam kogoś nogi i cały sok wylałam na największą "sławną" , wredną dziewczynę w szkole....Wszyscy się pewnie domyślają jak to się skończyło.
Kathrina - Najwredniejsza larwa w szkole , 17 lat , Los Angeles, zauroczona po uszy w Justinie Bieberze , nienawidzi Dei.
Selena Gomez - Była najlepsza przyjaciółka Dei , dziewczyna Justina Biebera , przyjaciółka Kathrin.
Justin Bieber - Sławny nastolatek , który podbija świat , chłopak Seleny , nie przepada za Dei.
Morgen - Mama Dei , zainteresowana tylko swoją karierą fotograficzną.
Thomas-Tata Dei , rozstał się z jej mamą , ma nową żonę Denis.
Sophi- Nowa kumpela Dei.
R.1
Szłam do szkoły z Sophi , ona mnie rozumiała , była nowa w szkole , pomagałam jej a ona mi.Bałam się tego dnia , bałam się co teraz wymyśli Kathrin..Ją było stać na wszystko.
-Di nie bój się wszystko będzie dobrze - powiedziała Sophi widząc moją minię patrzącą na wejście szkoły.
-Obyś miała rację.-powiedziałam niepewnie
Weszłyśmy do szkoły i kierowałyśmy się w stronę szatni aby oddać kurtki.Ona tak była..
-Cześć pokrako - Powiedziała Kat , która stało z Seleną i Justinem pod szatnią -Jak się miewasz ?
-Lepiej niź ci się wydaje.
Ominęłam są przez przypadek szturchając Justina barkiem.
- Oj przepraszam!-powiedziałam od razu
-Pokraka - usłyszałam te słowo wydybywające się z jego ust.
Cała zadrżałam.Sophi pocieszyła mnie wiedząc że to wszystko się źle skończy.
-Nie wytrzymam tu całego dnia - burknełam pod nosem.
-Mówiłaś coś?-powiedziała Sopi
-Nie - powiedziałam udając uśmiech.
Lekcja Hiszpańskiego zleciała dość szybko. Na przerwie udałyśmy się na lunch.Bałam się tego miejsca
Weszłyśmy do stołówki , wzięłyśmy jedzenie i szłyśmy do stolika.
Na stołówkę weszła Kathrin i spółka , Juju trzymał się z Sel na rękę i namiętnie przytulali.Taaakkk jest słodki..
-Oooo kogo my tu mamy- powiedziała Kat do mnie.
-Czy możesz dać sobie już spokój? To jest naprawdę żałosne , to co wydarzyła się tydzień temu było nie chcący a ty nie dajesz Di żyć! -Powiedziała wkurzona Sophi
-Hahaha , dziewczyno jakaś ty żałosna! Nie dam jej już nigdyy dość!
Te słowa mnie przeraziły.Kat przymała kubełek lodów i cały ten kubełek z lodami rzuciała na mnie!
-Upsss to było nie chcący!-Powiedziała złośliwie
Wszyscy na stołówce zaczęli się śmiać a ja zapłakana i ubrudzona wybiegłam ze stołowi.
Sopi wybiegła za mną.
-Di nie przejmuj się tą szmatą ona jest nic nie warta! Chce Ci pokazać że jest lepsza , a Ty nie możesz jej tego udowodnić! Pokaż co potrafisz!
-Nie mam już siły! Rozumiesz! Codziennie jestem przez nią dręczona , a najgorsze jest to że na oczach Justina! Wiesz przecież że coś do niego czuje..
Nie widząc że Sel była w łazience i wszystko słyszała.
-Hahahha - usłyszełyśmy śmiech Sel - NASZA SZKOLNA POKRAKA ZAKOCHAŁA SIĘ W JUSTINIE BIEBERZE! - Selena wypowiedziała te słowa na cały korytarz.Wszyscy zaczęli się śmiać nawet Justin!
-Hahahaha co ona sobie wyobraża!-Powiedziała Justin
Zapłakana , wkurzona wybiegłam ze szkoły.Nie miałam ochoty siedzieć dalej na lekcjach i słuchać jaka to jest głupia , nienormalna , pokraka .. mam tego serdecznie dość!
Kiedy wróciłam do domu weszłam do łazienki i wyciągnęłam pudełko z żyletkami , nie wiedziałam co robię.Bałam się.Nie mogłam inaczej tego znieść , musiała to zrobić ale nie chciałam, naprawdę.Zrobiłam sobie 4 reski na ręce , zawinęłam bandażem i położyłam się na łóżku myśląc że się już nie obudzę.
Nawet nie zdążyłam zamknąć oczu kiedy usłyszałam pisk mojego psa.Ach no tak chce wyjść na dwór , pewnie mama byłą tak zainteresowana pracą że zapomniała wyjść na dwór z Buenem.Wzięłam słuchawki i smycz.Włożyłam słuchawki w uszy i włączyła Be Alright.Bueno był szczęśliwy latał po łące i się wygłupiał , spacerowała z nim chyba z 30 minut.Wróciłam do domu , położyłam się do łóżka.Już chciałam zasnąć kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.Zeszłam na dół żeby otworzyć.To była Sophi.O nie będę się musiała jej tłumaczyć , naciągnęłam rękaw na zabandażowaną rękę i otworzyłam drzwi.
-Dlaczego uciekałaś?
-A co miałam tak stać i patrzeć jak się wszyscy ze mnie śmieją ? Sophi ja nie daje sobie już rady.Nie mam chwili spokoju.
-Di musisz tej suce pokazać że jesteś silniejsza od niej.Ja wiem jaka ona jest.
-A skąd to wiesz?
-Przyjaźniłam się z nią kiedyś.
-Jak to ?
-No tak.
-A dlaczego się już nie przyjaźnicie ?
-Zrobiła się sama wiesz jaka... Odbiła mi mojego byłego chłopak a potem tak po prostu mnie olała , wyprowadziłam się i straciłam z nią kompletnie kontakt, i dopiero teraz się z nią spotkałam w szkole po tych 3 latach kiedy straciłam z nią kontakt.Ona wymięknie kiedy pokażesz jej że jesteś silniejsza.Naprawdę uwierz mi! A ja teraz musze lecieć do domu , mama się denerwuje, trzymaj się , do jutra w szkole wpadnę po Ciebie - powiedziała odchodząc od mojego domu.
Poszłam do pokoju , zrobiłam lekcje i położyłam się spać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)